wtorek, 1 listopada 2011


# 11


Witajcie!
Tak jak pisałam na początku to nie będzie blog tylko o mnie ale także o mych przemyśleniach dotyczących różnych rzeczy.
Więc dziś pod lupę biorę nowy album Coldplay pt. "Mylo Xyloto".
Wiem, to może wydawać się śmieszne że będę krytykować coś co lubię.
No ale dobra zaczynajmy!
Okładka składa się z dwóch części, jedna z literami MX którą widzimy po prawej, a druga część składa się z wyrazu "Mylo Xyloto" i widnieje na nim tło robione z graffiti.
Okładka moim zdaniem jest na plus bo możemy wybrać, która nam bardziej odpowiada wink.
Sama płyta też jest bardzo ciekawie ozdobiona ponieważ jest koloru pomarańczowego przechodzącego w żółć (albo na odwrót XD) i jest na niej wir a wokół wiru są wypisane wszystkie utwory z płyty.
Dobra teraz czas na zajęcie się samymi utworami.
  • Pierwsza melodia, która otwiera płytę jest Mylo Xyloto która zarazem jest wprowadzeniem do piosenki Hurts Like Heaven. Obie te piosenki tworzą ciekawą całość i chyba obie te piosenki posiadają "stary styl" zespołu i są najlepsze.
  • Następną piosenką jest Paradise (Raj), której teledysk hula po stacjach muzycznych i po internecie. Także jest to dobry kawałek, ale brzmienie już trochę inne.
  • Kolejna piosenka to "Charlie Brown", energetyczny utwór który można docenić za samą melodię.
  • Piąta piosenka to Us Aganist the Word, spokojna i piękna ballada Chrisa czyli to co uwielbiam najbardziej.
  • Szósty utwór to M.M.I.X który jest wprowadzeniem do piosenki Evrey Teardrop is a waterfall. Sama piosenka bije pozytywną energią ale powtórzenia które znajdują się na końcu są baaardzooo męczące.
  • Następnym utworem jest Major Minus który także bije energią, to tez jeden z lepszych utworów.
  • Dziewiąty utwór to U.F.O czyli dwuminutowa ballada która jest dość ciekawa i końcówką zaczyna następny utwór.
  • Utwór po U.F.O to Princess of China który jest duetem rozpoczynającym dyskusję wśród ludzi, chodzi tu głównie o samą Rihannę. Ten utwór miał być dla Rihanny i nie miał się pojawić na płycie Coldplay ale jednak zmieniono plany. Sam duet nie jest zbyt fajny moim zdaniem ale wyszła z tego ciekawa piosenka.
  • A po tym utworze czeka nas ciekawa ballada bo z rytmem podobnym do piosenek hip-hopowych czyli Up in Flames. Sam utwór jest dobrą piosenką a jak już wcześniej wspomniałam uwielbiam ballady Chrisa Martina.
  • Następne piosenki to A Hopeful Transmission który jest wstępem do Don't Let It Your Heart. Utwór zaczyna się niepozornie a potem "wybucha" energią, to także jedna z udanych piosenek.
  • I ostatnią piosenką jest Up with the Birds która zamyka album. W połowie ballada, w połowie wesoła piosenka. Większość jej jest na plus ale minusem są niepotrzebne efekty dźwiękowe .
Podsumowanie:
- Cała płyta i jej piosenki opowiadają ciągle o jednej historii więc słuchacza bardziej to przyciąga. wink
- W większości utworów znajdują się niepotrzebne efekty dźwiękowe, moim zdaniem bez nich płyta brzmiałaby bardziej naturalnie.
- Płyta utrzymana w gatunku alternatywnym.
- Liczyłam że na niej znajdzie się utwór Moving to mars. neutral
- Największym minusem jest piosenka Princess of China.
- Poprzedni album "Viva la Vida" moim zdaniem był lepszy sad
Tą płytę oceniam na szkolne 4 z plusem bo do piątki to jeszcze daleko wink
Dobra to tyle na dzień dzisiejszy.
Dzięki za uwagę XD
Do miłego!
- Natalia

0 .:

:a   :b   :c   :d   :e   :f   :g   :h   :i   :j   :k   :l   :m   :n   :o   :p   :q   :r   :s   :t

Prześlij komentarz